Druid Fest 2025 – zaliczony! I powiem Wam, że warto było. Mini zlot w Mermecie okazał się strzałem w dziesiątkę, choć nikt chyba nie spodziewał się, że tak małe spotkanie zrobi tak duże wrażenie. Zebrała się nas garstka, ale za to jaka – Rysiu, Maver, Jack Back, Arti i ja, Krzysztof Hospes.
Pięć osób, zero nudy, sto procent dobrej energii. Już od progu czuć było, że to będzie ten rodzaj dnia, który potem długo się wspomina przy kawie. Mermet przyjął nas jak należy i od razu zrobiło się swojsko. Gadżety z oficjalnym logiem imprezy? Już trafiły na honorowe miejsce, bo takich rzeczy się nie chowa do szuflady.
Demo wydane specjalnie na to spotkanie to osobna historia – ktoś włożył w to naprawdę serce i słychać to w każdej sekundzie.
Ale szczerze? Gwiazdą wieczoru był Jack i jego tajemniczy napój. Wyglądał obłędnie, smakował jeszcze lepiej i do dziś nie jestem pewien, czy to był naturalny składnik czy druidzka magia. Przy tym trunku rozmowy same się toczyły – o muzyce, o życiu, o głupotach i o rzeczach ważnych. Właśnie o to chodzi w takich spotkaniach – żeby po prostu być, pogadać i naładować akumulatory. Druid Fest 2025 był mały, ale zostawił po sobie coś, czego nie da się kupić. Do następnego razu, Druidzi!









